w sprawie komisji śledczej ds. afery hazardowej
Komisja śledczą powołuje się wówczas, gdy prokuratura
może nie wyjaśnić sprawy do końca. Tu nasuwa się pytanie – jeśli
zawodowi prawnicy (prokuratorzy) nie są w stanie wyjaśnić do
końca danej sprawy, to czy są w stanie sprawę wyjaśnić amatorzy
(śledcza komisja sejmowa).
W dniu 1
października 2009 roku „Rzeczpospolita” ujawniła podsłuchy
Centralnego Biura Antykorupcyjnego, z których wynikało, że
biznesmen branży hazardowej Ryszard Sobiesiak zabiegał u
czołowych polityków Platformy Obywatelskiej o korzystne dla
siebie zmiany w ustawie hazardowej. W ciągu siedmiu dni od
ujawnienia podsłuchu do dymisji podaje się kilku czołowych
polityków PO, a niektórych premier dymisjonuje osobiście.
Premier zapowiedział również odwołanie szefa CBA Mariusza
Kamińskiego, który wykrył aferę. 4 listopada 2009 roku sejm
powołał komisję śledczą do zbadania, czy była afera w zmianie
ustawy hazardowej, czy też nie było afery. Przewodniczącym
komisji został poseł PO, Mirosław Sekuła, jego zastępcą Bartosz
Arłukowicz z lewicy. Komisja nie zgodziła się, aby drugim
zastępcą przewodniczącego był poseł z PiS. Pierwsza wersja
zakładała, że komisja zakończy prace do końca lutego 2010 roku.
Termin ten był dwukrotnie przedłużany.
W drugiej połowie
stycznia 2010 roku komisja przesłuchała liderów PO, w tym
Zbigniewa Chlebowskiego, Grzegorza Schetynę, Zbigniewa
Drzewieckiego, a w lutym Marcin Rosoła, i ujawniającego aferę
Mariusza Kamińskiego. Główny lobbysta, Ryszard Sobiesiak stanął
przed komisją 11 lutego. Pełnomocnik Sobiesiaka zażądał, aby
wykluczyć z komisji śledczej Zbigniewa Wassermanna z PiS. Przez
ponad godzinę Sobiesiak przekonywał komisję, że jest prostym,
uczciwym i nie wadzący nikomu człowiekiem, który do swojego
majątku doszedł ciężką pracą, zaczynając od zera. Świadek
przedstawił się jako gnębiony przez urzędników, polityków i
opluwany przez dziennikarzy, których nazwał „swałocz”. Groził
sądem wszystkim tym, którzy o nim mówią nie tak, jak by on sobie
tego życzył. Totalnej krytyce poddał Mariusza Kamińskiego, który
wykrył aferę hazardową – to wszystko przeczytał z kartki.
Po przeczytaniu
przez Sobiesiaka usprawiedliwiającego pisma, komisja zaplanowała
postawić świadkowi szereg pytań. Natomiast Sobiesiak zastosował
metodę Rywina i nie odpowiadał na żadne pytanie. Stał się
bardziej rozmowny, gdy komisja utajniła przesłuchanie.
Mariusz Kamiński
w czasie przesłuchania powiedział o Sobiesiaku, że w połowie lat
90. interesował się nim Urząd Ochrony Państwa, był wówczas
podejrzany o pranie brudnych pieniędzy. Nieco późnij
Sobiesiakiem interesowała się policja – chodziło o zbyt częste
kontakty ze zorganizowaną grupa przestępczą, a także
korumpowanie wrocławskich urzędników Agencji Rozwoju
Regionalnego – argumentował Kamiński.
Komisja hazardowa
przerwała pracę na trzy miesiące i wznowiła ją dopiero w dniu 7
lipca 2010 roku. Przerwa spowodowana była katastrofą samolotu
pod Smoleńskiem i wyborami prezydenckimi. Również w tym dniu
Mirosław Sekuła zapowiedział, że wkrótce przedstawi projekt
raportu komisji. 15 lipca przewodniczący komisji przedstawił
wstępny projekt raportu prac komisji. W projekcie raportu, który
nie da się nazwać inaczej jak raportem groteskowym, Sekuła
stwierdził, że zeznania polityków PO są całkowicie wiarygodne,
spójne i znajdują potwierdzenie w zebranych materiałach
dowodowych, w tym również innych światków (Sobiesiaka).
Przewodniczący komisji krytycznie ocenił w projekcie raportu
zeznania M. Kamińskiego. Stwierdził jednoznacznie, że jego
zeznania są teorią hipotetyczną, a przecieku z Kancelarii
Prezesa Rady Ministrów nie było, ponieważ nie jest to poparte
żadnymi materiałami dowodowymi. Opozycyjni członkowie komisji
nie zaakceptowali stronniczego projektu sporządzonego przez M.
Sekułę.
5 sierpnia 2010
roku Sekuła przedstawił końcowe sprawozdanie komisji śledczej,
które zostało przyjęte przez członków komisji. Przeciwni byli
opozycyjni członkowie komisji, z PiS i lewicy. Po przyjęciu
sprawozdania członkowie komisji zapowiedzieli złożenie na piśmie
zdań odrębnych, w tym również przewodniczący komisji M. Sekuła,
który sprawozdanie przygotował. Członkowie komisji z PiS i
lewicy określili sprawozdanie przedstawione przez
przewodniczącego komisji Mirosława Sekułę jako niechlujne i
żenujące. – To wstyd – powiedział B. Arłukowicz. 30 września
sejm ma przyjąć sprawozdanie komisji śledczej do zbadania afery
hazardowej.
Konfederacja Polski
Niepodległej postuluje:
- po pierwsze, nie
powoływać już więcej sejmowych komisji śledczych, ponieważ
niektórzy posłowie kompromitują swym zachowaniem powagę
parlamentu. Parlamentarzyści mają stanowić prawo, a często to
prawo łamią. I to wszystko za pieniądze podatnika;
- po drugie – jeśli
wszystkie kontrole Najwyższej Izby Kontroli, w czasie kiedy jej
prezesem był Mirosław Sekuła, zostały tak przeprowadzane, jak
prowadzone było postępowanie Komisji Śledczej, to należy te
kontrole przeprowadzić ponownie;
- po trzecie, należy zastanowić się, czy zamiast stale
poprawiać i udoskonalać ustawę hazardową (Ustawę z dnia 29 lipca 1992 r. o grach losowych i zakładach wzajemnych
Dz.U. 1992 nr 68 poz. 341), nie lepiej zakazać hazardu w Polsce. Nie ma żadnego istotnego powodu, dla którego
hazard miałby być dopuszczalny. Hazard staje się trzecim po
alkoholizmie i narkomanii uzależnieniem Polaków i jest przyczyną
nieszczęść ludzkich, których nie zrekompensują żadne wpływy do
budżetu. Ponadto, co może najistotniejsze, hazard jest źródłem
nielegalnych dochodów organizacji przestępczych i z tego powodu
zgoda na jego istnienie zagraża bezpieczeństwu państwa.
Kraków, wrzesień
2010 r.
Przewodniczący
Konfederacji Polski Niepodległej
Solidarność –
to znaczy: jeden i drugi,
a skoro brzemię, to brzemię niesione
razem, we wspólnocie. A więc nigdy
jeden przeciw drugiemu.
Jan Paweł II
Konfederacji Polski
Niepodległej
w sprawie obchodów 30. rocznicy
podpisania porozumień w Szczecinie 30 sierpnia, w Gdańsku 31
sierpnia i 3 września 1980 roku w Jastrzębiu-Zdroju.
Przez ostanie
kilkanaście dni w mediach publicznych i komercyjnych pokazywany
jest dąsający się Lech Wałęsa, który przez przypadek stanął na
czele strajkujących stoczniowców w Gdańsku, w sierpniu 1980 roku
a następnie na 10 lat stał się przywódcą Solidarności.
W chwili kiedy
Bogdan Borusewicz i Jerzy Borowczak z kolegami ustalali termin
strajku w stoczni im. Lenina w Gdańsku, od ponad miesiąca
krążyła po Polsce instrukcja strajkowa. Podczas pierwszej fali
strajków lipcowo-sierpniowych Leszek Moczulski udał się do
Gdańska. W mieszkaniu Niny Milewskiej spotkał się z Lechem
Wałęsą i dwoma pracownikami stoczni. Leszek Moczulski namawiał
trzech działaczy Wolnych Związków Zawodowych do zorganizowania
strajku w stoczniach gdańskich i gdyńskich. Już po wyjściu
trzech gdańszczan, Nina Milewska zaproponowała Leszkowi
Moczulskiemu aby to, co mówił do działaczy WZZ, przelał na
papier. I tak w nocy z 4 na 5 sierpnia 1980 roku powstała
instrukcja strajkowa zatytułowana Walka strajkowa w PRL – rok
1980.
14 sierpnia 1980
roku rozpoczął się strajk w Gdańskiej Stoczni im Lenina, tego
samego dnia obradowało w niepełnym składzie, pod przewodnictwem
Edwarda Babiucha, Biuro Polityczne Komitetu Centralnego PZPR.
Następnego dnia, 15
sierpnia, w drugim dniu strajku, znów zbiera się Biuro
Polityczne, już w pełnym składzie; przewodniczy Edward Gierek.
Zabierając głos Alojzy Karkoszka stwierdzi:
Oceniam sytuację jako
bardzo niebezpieczną – charakter postulatów przekształca się z
ekonomicznego w polityczny. Przy tym technologia strajków jest
precyzyjna, dobrze zorganizowana, opracowana przez Moczulskiego.
W dalszej dyskusji Gierek zadaje pytanie: jak zdemaskować
Moczulskiego i z czyjej on działa inspiracji. W czasie posiedzeń
Biura Politycznego do 13 grudnia 1981 roku wiele razy towarzysze
zajmowali się Leszkiem Moczulskim. Także osobiście L.
Moczulskim interesował się sekretarz generalny KPZR, Leonid
Breżniew.
Gdy 20
sierpnia L. Moczulski przygotowywał się do wyjazdu do Gdańska,
został aresztowany. Ówczesna władza nie dopuściła L.
Moczulskiego do Gdańska, ponieważ
zdawała sobie sprawę, że strajk potoczył by się zupełnie
inaczej. Leszek Moczulski wprowadził by z pewnością postulat
wolnych lub częściowo wolnych wyborów.
„Władzy ludowej” była już znana
Rewolucja bez rewolucji,
w której L.
Moczulski poruszył kwestie wybuchu społecznego.
Rewolucję bez rewolucji
można nazwać instrukcją samoorganizowania się Polaków, tak aby w
przyszłości powstała niepodległościowa partia polityczna.
22 sierpnia bez
większych przeszkód wyjechali do Gdańska Tadeusz Mazowiecki i
Bronisław Geremek. Prezydium Międzyzakładowego Komitetu
Strajkowego upoważniło T. Mazowieckiego (posła na Sejm PRL w
latach 1961 – 1971) do powołania Komisji Ekspertów, która miała
wspomagać strajkujących w rozmowach z Komisją Rządową. W zespole
tym znaleźli się jeszcze: Bogdan Cywiński, Tadeusz Kowalik,
Jadwiga Staniszkis, Waldemar Kuczyński, Andrzej Wielowieyski.
W czerwcu 1956 i
grudniu 1970 roku doszło do rozlewu krwi, w 1980 roku władza nie
zdecydowała się na rozwiązanie siłowe, ale strajkujący – zgodnie
z instrukcją Leszka Moczulskiego – nie wyszli na ulicę. Wiele
osób (głównie z KSS „KOR”) polemizowało wówczas z L. Moczulskim
i wyśmiewało go, twierdząc, że w Polsce się nic nie da zrobić, a
dzisiaj uważają się za twórców III Rzeczypospolitej Polskiej. W
rozpad ZSRR nie wierzył nikt poza Leszkiem Moczulskim i całą
Konfederacją Polski Niepodległej.
Media poświęciły
sporo miejsca obchodom 30. rocznicy powstania Solidarności,
natomiast wiedza o udziale w strajkach Konfederacji Polskiej
Niepodległej jest znikoma. Nieco więcej informacji na temat KPN
podał „Dziennik Polski” (Nr 200/20123 z dnia 27 sierpnia 2010
r.) . O Walkach strajkowych w
PRL – rok 1980 media milczały.
Po podpisaniu
porozumień gdańskich w dniu 31 sierpnia 1980 roku, Leszek
Moczulski następnego dnia opuścił areszt. Aresztowany został
ponownie 23 września 1980 roku, a 15 czerwca 1981 roku rozpoczął
się proces czterech przywódców Konfederacji Polski Niepodległej,
który trwał do 22 października 1982 roku. Prokurator ppor.
Tadeusz Gonciarz wnioskował Dla L. Moczulskiego kary 10 lat
pozbawienia wolności. Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego skazał
L. Moczulskiego na 7 lat więzienia.
W dniach od 3 marca
do 19 kwietnia 1986 roku trwał drugi proces przywódców KPN,
Leszek Moczulski skazany został na 4 lata pozbawienia wolności.
Przewodniczący
Konfederacji
Polski Niepodległej
Władysław
Borowiec
Okoliczni mieszkańcy nie dopuścili
do odsłonięcia pomnika żołnierzy bolszewickich, którzy polegli pod Ossowem.
Odsłonięcie miało nastąpić w dniu 15 sierpnia 2010 roku, w dzień święta
Żołnierza Polskiego. Dobór terminu odsłonięcia tego pomnika jest albo
prowokacją, albo przejawem bezgranicznej bezmyślności.
Konfederacja Polski Niepodległej
stoi na stanowisku przestrzegania prawa, ale jeśli przedstawiciele władzy
dopuszczają się tego typu prowokacji, to obywatele muszą wziąć sprawy w swoje
ręce. Reakcja miejscowej ludności jest tylko dowodem, jak społeczeństwo polskie
zapamiętało Rosję Sowiecką, Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich i
Polską Rzeczpospolitą Ludową.
Kraków, 22 sierpnia 2010 r.
w rocznicę Bitwy Warszawskiej

STANOWISKO KONFEDERACJI
POLSKI NIEPOGLEGŁEJ
w sprawie prowokacyjnego happeningu w nocy z 9 na 10
sierpnia 2010 roku przed krzyżem postawionym na dziedzińcu Pałacu
Prezydenckiego. Krzyż upamiętnia katastrofie samolotu, który rozbił się
pod Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku, zginęło wówczas 96 osób w tym
Prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński z małżonką Marią.
Stoimy na stanowisku, że krzyż stojący przed Pałacem Prezydenckim powinien znaleźć się w takim miejscu, w którym będzie swoboda dostępu oraz możliwość modlitwy w ciszy bez jakichkolwiek manifestacji lub scen gorszących, które doprowadzają go do profanacji. Musimy pamiętać, że krzyż to symbol ukrzyżowania Chrystusa, a dla Nas chrześcijan znak zbawienia, miłości Boga i zwycięstwa. Jednak najważniejszą kwestią jest jego symbolika – belka pionowa oznacza zjednoczenie nieba z ziemią, tego co Boskie z tym co ludzkie w Chrystusie, natomiast belka pozioma oznacza zjednoczenie ludzi ze wschodu i zachodu a zarazem uniwersalny charakter zbawienia dokonanego na krzyżu. Dzisiaj krzyż stojący przed Pałacem Prezydenckim doprowadził do jeszcze głębszego podziału Polski i Polaków, a przecież ta katastrofa złączyła ludzi popierających i niepopierających wszystkich osób, które znajdowały się na pokładzie samolotu TU-154 lecącego na uroczystość w Katyniu. Trzeba mieć na uwadze te wzniosłe chwile kiedy wszyscy łączyli się razem w bólu i zadumie bez względu na pochodzenie, poglądy polityczne lub wyznanie. Ta katastrofa złączyła ludzi i nadal powinna łączyć, działać na rzecz wzmocnienia tych relacji, a nie dzielenia, czyli w konsekwencji ich osłabiania.
Nie oznacza to, że nie szanujemy przekonań osób, które są za pozostawieniem Krzyża ustawionego w odruchu przez harcerzy, by łączyć wszystkich zgromadzonych w modlitwie w dniach żałoby narodowej. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby spełniać to we wspólnie zaproponowanym rozwiązaniu przedstawionym przez Kancelarię Prezydenta, Kurię Metropolitalną Warszawską, Duszpasterstwo Akademickie, Związek Harcerstwa Polskiego oraz Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. Ich propozycja, aby Krzyż został przeniesiony do Kościoła Akademickiego św. Anny uważamy za słuszną decyzję. To odpowiednie miejsce, w którym można w ciszy i skupieniu wyrazić swoje uczucia.
Konfederacja Polski Niepodległej w związku z zaistniałą sytuacją, która rozgrywa się na oczach całego kraju apeluje o godne upamiętnienie wszystkich ofiar katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem, proponując własne rozwiązanie. Proponujemy, aby przed Pałacem Prezydenckim umieścić tablicę upamiętniającą wszystkie ofiary katastrofy samolotu pod Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 roku. KPN jest zdania, aby również stanął pomnik lub duży obelisk w centrum miasta upamiętniający największą katastrofę lotniczą w dziejach Rzeczypospolitej Polskiej.
Kraków, 12 sierpnia 2010 r.
Przewodniczący
Konfederacji Polski Niepodległej
Władysław Borowiec

31-636 Kraków, os. Oświecenia 44/44
www.KPN.org.pl
e-mail: wjborowiec@op.pl
Kraków, 24 kwietnia 2009
Komendant Wojewódzki Policji
w
Katowicach
ul. Lompy 19
Uprzejmie informuję Pana Komendanta, że pan Adam Słomka, powołujący się
na pełnienie funkcji Przewodniczącego Konfederacji Polski Niepodległej, nie jest
członkiem tej partii, tym samym nie pełni żadnej funkcji w KPN. Pan A. Słomka
został wykreślony z ewidencji członków KPN w kwietniu 1996 roku i nie został
ponownie wpisany aż do jej wykreślenia z rejestru partii politycznych
warszawskim Sądzie Rejestrowym w dniu 28 maja 2003
roku.
Odpowiednie pismo w tej sprawie zostało wysłane do pana A. Słomki (pismo
w załączeniu).
Pan Adam Słomka nie został przyjęty do odrodzonej Konfederacji Polski
Niepodległej, która została wpisana do rejestru partii politycznych w dniu 29
maja 2007 roku w warszawskim Sądzie Rejestrowym – sygn. akt VII Ns Rej Ew P 261
(nie ubiegał się również o ponowne przyjęcie do KPN).
PRZEWODNICZĄCY
KONFEDERACJI POLSKI
NIEPODLEGŁEJ
Władysław Borowiec